Jacht

Aktualności z Mini Transat 2011

Pierwszy wybudowany w Polsce, oceaniczy, wyczynowy jacht regatowy klasy Mini Transat do ekstremalnej żeglugi samotniczej, wybudowany wg najwyższych światowych standardów.

Jacht s/y Calbud jest zbudowany wg przepisów klasy Mini. Typ PROTO, czyli najbardziej zaawansowana technologicznie wersja tej klasy jachtów. Jacht powstał w Warszawie w stoczni Jawa Yachts, następnie udoskonalany w Lubczynie (OSIR Goleniów) i Danowie k/Goleniowa i Szczecina. Został zbudowany wg dokumentacji projektowej DixDesign i nazwie konstrukcji Didi Mini MK1.

Kadłub zbudowany wg technologii West System, w której rdzeń stanowi cienka i specjalnie do tego celu przygotowana skleja, a poszycie i warstwa wewnętrzna to laminat epoksydowy na bazie włókna węglowego, kevlarowego i vektranowego z uzupełnieniem maty szklanej typ S. Każdy nadmiarowy gram żywicy wyszlifowany, a każdy milimetr powierzchni pomalowany głęboko konserwującą powłoką na bazie epoksydy. W ten sposób powstał lekki, sztywny, a przy właściwym dbaniu długowieczny i solidny kadłub.

Dlaczego taki wybór właśnie tej technologii? O tym trochę później.

Silnikiem każdego jachtu jest jego maszt i żagle. Na s/y Calbud stoi aluminiowy maszt o wysokości 12 metrów i żagle o powierzchni do 120 m2. Jest to ok. 5 razy więcej niż na podobnej wielkości jachtach turystycznych spotykanych na naszych wodach. Zatem moc generowana przy tej powierzchni ożaglowania w odniesieniu do masy i długości kadłuba jest ogromna. Już przy średnich wiatrach jacht staje się przeżaglowany i nadsterowny, przy czym ekstremalnie trudny w prowadzeniu. Taka konstrukcja już przy sile wiatru 3B jest w stanie płynąć w ślizgu, czyli wykorzystać efekt żeglugi bezwypornościowej, obserwowany w motorówkach czy windsurfingu. A przecież mówimy tu o jachcie oceanicznym.

Gdyby nie kolejne rozwiązania techniczne zastosowane na jachcie Calbud, szybkie pływanie przy wiatrach 4B i silniejszych było by niemożliwe. Zatem by zwiększyć szybkość jachtu zastosowano podwójne stery rozmieszczone szeroko, pozwalające na utrzymanie sterowności przy dużych przechyłach. Balasty wodne oraz wychylny kil o zanurzeniu 2 metrów potrzebne by zmniejszyć przechył. Redukcja przechyłu to kolejne procenty większej prędkości. By poprawić stateczność kursową i opóźnić moment redukcji powierzchni ożaglowania, zastosowano dodatkowo dwa miecze, jeden na dziobie stosowany przy kursach ostrych, drugi na rufie na kursy pełne. By móc zwiększyć powierzchnię żagli, zastosowano ruchomy i 3 metry długi bukszpryt przed dziobem. Najczęściej wykorzystuje się go na kursach pełnych a w szczególności do ujarzmienia gigantycznego spinakera o powierzchni 90 m2.

Większość jachtów PROTO posiada już te wszystkie rozwiązania. Co zatem zrobić by jacht był szybszy od innych?

Dłuższy, szerszy ani wyższy być nie może, bo ograniczają to przepisy klasy, ale może być lżejszy. Im jacht lżejszy, tym mniej zanurzony a tym samym pcha mniej wody przed sobą. Jeśli pcha mniej wody, to jest mu lżej płynąć, więc przy tej samej sile generowanej przez żagle płynie szybciej. Tu niestety zaczyna się spirala kosztów. Szacuje się, że aby osiągnąć oszczędność zaledwie 50 kilogramów wagi kadłuba, koszt budowy całości rośnie dwukrotnie. Taką zależność można śmiało stosować do kolejnych 50ciu kilogramów i tak dalej … Budowa najlżejszych jachtów/kadłubów zamyka się obecnie w budżecie wielkości 180 000 EUR !!!

Czy zatem można konkurować z takimi jachtami?

Tak. Najwięksi konkurenci często nie dopływają do mety z powodu najrozmaitszych awarii. Lekkie kadłuby tracą swą dzielność morską, konstrukcje narażone na potężne siły Oceanu i nie wytrzymują długofalowego obciążenia. Wygrywają zatem Ci żeglarze, którzy potrafią właściwie rozłożyć własne siły i sen, wtedy też popełniają najmniej błędów. Przekłada się to lepszy dobór strategii, większą dbałość o jacht i kolejne kilka % w wykorzystaniu zmienności wiatru. Zatem w tych regatach dobry sprzęt bardzo pomaga ale rozsądek i hart ducha dają największą przewagę na mecie.